czwartek, 11 lipca 2013

Prolog

Stoję przed wielkim grobem, gdzie leżą moi ukochani rodzice ,wszyscy wokół mnie płaczą  , a ja tylko patrzę swoim pustym i zimnym wzrokiem, jestem zła na nich, że mnie zostawili , na tym zdjęciu moi rodzice  byli tacy uśmiechnięci.Wszyscy zebrani współczują mi i całej rodzinie ,ale czy mówią to szczerze ? Mój brat- który mi tylko został- nawet on w tej chwili płacze. Słyszę tylko rozpacz. Z dnia na dzień zamykam się  w sobie, to co było bliskie stało się obce. Jedynie co mnie trzymało to siatkówka. Trenowałam dzień w dzień, starałam się dawać z siebie 100% . Moi rodzice znali siatkarzy, którzy byli dla mnie wzorem do naśladowania. Byłam na każdym meczu naszych Polaków. Michał Winiarski był moim idolem oraz przyjacielem mojego taty, znali się od zawsze, ale nigdy nie mogłam dowiedzieć skąd się znają, choć próbowałam dowiedzieć to oni udawali, że nic nie słyszeli, ale nasz kontakt zanikł jak wielka mydlana bańka.Stało się to właśnie po śmierci rodziców. Po dwóch latach po śmierci rodziców mój brat wyszedł za Oliwię  . Całe moje serce zapełniły dwa szkraby . Ale szybko on się skończył ,był wielki wypadek w którym zginęli. Mateusz i Oliwia jedyne osoby ,które w końcu obdarzyły mnie miłością . Wychować musiała mnie babcia. Gdy miałam szesnaście lat w końcu poznałam tego jedynego , ukochanego, ale  znów go straciłam , pełno łez które i tak nic nie dawały . Osoby które pokochałam straciłam ich . 

 Teraźniejszość

-  dziewczyny wstawać już, bo znowu się spóźnię - zaczęłam  się wydzierać na całe mieszkanie ,   które  nie jest takie duże ale zawsze coś . 
- czego drzesz tą japę jebaną - usłyszałam głos Julki, która wyłoniła się z swojego pokoju .
-  no co? Po prostu dziś ogłaszają wyniki , nie  pamiętasz  tych zdjęć co robiłam? - powiedziałam  zrezygnowanym  głosem i usiadłam na krześle ,które mieści się w
- oj dziewczęta spokojnie  - z swojego pokoju wyłoniła się Martyna 
- dobra chodźcie jeść, zrobiłam naleśniki - powiedziałam oschle, wstając
- przepraszam Aguś - powiedziała Julia z lekkim uśmiechem
-dobra - powiedziałam - siadajcie
Po szybkim zjedzeniu śniadania i szybkim ubraniu się  pojechaliśmy naszym staruszkiem  Bobumosem (tak nazwała go Martyna) ,czyli naszym samochodzikiem po moje wyniki z konkursu. Siatkówkę odpuściłam już dwa lata temu ,jedna kontuzja zniszczyła wszystko . Po 20 minutach byliśmy już przed budynkiem , szliśmy wielkim i dobrze oświetlonym korytarzem.
-  na pewno chcecie czekać?Nie wiem jeszcze jaki będę miała temat i czy przejdę dalej  - powiedziałam z strachem w głosie
- oooooo nie my się poruszymy ani  na chwili z tego miejsca- powiedziała z powagą Martyna
-ok - mruknęłam - to idę :(
Wyszłam do wielkiej sali, było tam pełno ludzi.Usiadłam na jednym z krzeseł koło mojej najlepszej koleżanki Karoliny ,zawsze uśmiechnięta dziewczyna o pięknych blond włosach i niebieskich oczach, a jak  to każda  blondynka  wyrywa wszystkich chłopaków nie  zostawi ani jednego, ale i tak ją kocham, uwielbia balować jak każdy :) . Po godzinie paplania zaczęli ogłaszać kto przechodzi .Po wyczytaniu dziewięciu  osób zostało jedno, bałam się, ale zarówno cieszyłam, bo Karolina przeszła na 5 miejscu. Zostało ostatnie miejsce, serce biło jak oszalałe, a ręce pociły mi się jak nie wiem.
-PIERWSZE miejsce zajmuje ...








Witam na moim pierwszym blogu!!!Mam nadzieję,że się Wam spodoba. Zapraszam do komentowania! ; )) /Agnes

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz